Z chwilą wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie Dolnego Śląska nastąpił kres panowania władzy niemieckiej. Uciekający Niemcy pozostawiali często na tych terenach dorobek całego życia.
W przypadku Sycowa, inwentarz tutejszej niemieckiej Kasy Oszczędnościowej został porzucony w budynku Urzędu Powiatowego. Tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej do miasta łupem padł ratusz, w którym znajdowała się Kasa Oszczędnościowa, a z budowli pozostały tylko zgliszcza. Uwadze Armii Czerwonej uszedł jednak skarbiec, znajdujący się w budynku Urzędu Powiatowego. Od starszych mieszkańców miasta wysłuchać można wiele ciekawych opowieści związanych z tym miejscem. Niektórzy opowiadają o bajecznych klejnotach ukrytych tam przez księżną Françoise i rodzinę Bironów, jeszcze inni o złocie z Wrocławia ukrytym tu na czas wojny.
Historię otwarcia skarbca zdradzają dwa dokumenty znajdujące się w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. Dotyczą one postępowania prowadzonego przeciwko ówczesnemu staroście i jego współpracownikom, którzy zdecydowali się wydobyć z podziemi zgromadzony tam majątek. Dochodzenie w tej sprawie prowadzone było przez Dezyderiusza Nitka oddelegowanego przez Komendę Wojewódzką MO. Jego sprawozdanie stanowi pierwszy z dokumentów znajdujących się w archiwum. Drugi dokument jest wyrokiem Sądu Grodzkiego w prowadzonej później sprawie karnej.
Otwarcie skarbca nastąpiło dnia 19 października 1945 roku. Celem przeprowadzenia akcji powołano komisję, w której skład wchodzili: ówczesny starosta, vice starosta i dwóch pomocników. Podczas prac komisja dopuściła się wielu nieprawidłowości, co stało się bezpośrednią przyczyną postawionych im zarzutów i toczącej się sprawy karnej, którą w konsekwencji umorzono. Nieprawidłowości, których dopuściła się komisja uniemożliwiły ustalenie faktycznej zawartości skarbca. Według ustaleń funkcjonariusza MO przebieg zdarzeń wyglądał następująco:
1. Komisja zdecydowała o otwarciu skarbca nie informując wojewody i urzędników Urzędu Skarbowego.
2. Prace rozpoczęły się o godzinie 14. Pracownicy dokonujący otwarcia zostali poczęstowani alkoholem celem uodpornienia na wydobywający się przy pracy dym.
3. Około godziny 15 wojewoda zostaje powiadomiony o otwarciu.
4. W trakcie otwarcia komisja kilkakrotnie wchodzi i wychodzi ze skarbca.
5. Do kosza zostało włożonych ok. 20 pudełek różnej wielkości, naczynie platerowe, diadem. Kosz w godzinach wieczornych został przewieziony do mieszkania starosty. Świadkowie prac wspomnieli także o paczce z zawartością 20 tyś marek i testamencie, które nie zostały umieszczone w późniejszym protokole.
6. O godzinie 17:30 Komendant Milicji Obywatelskiej przerwał prace w podziemiach skarbca, przeszukał komisję a wartościowy inwentarz został przeniesiony w skrzyniach do budynku Urzędu Skarbowego i tam chroniony przez oddziały MO do momentu przejęcia go przez przedstawicieli Narodowego Banku Polskiego – instytucji do tego upoważnionej.
7. Komisja sporządza protokół i inwentarz. Na liście brakowało jednak wielu cennych przedmiotów, m. in. diademu i precjozów.
8. Kosz z brakującymi pudełkami został oddany przez starostę następnego dnia.
Całość zawartości inwentarza zdradza protokół sporządzony 24 października 1945 roku, o którym wspomniał w swym sprawozdaniu funkcjonariusz MO. Z pewnością ukazałby on prawdziwą zawartość ukrytego w skarbcu majątku. Dokumenty te świadczą o ciekawej historii powojennego Sycowa i są kolejnym przykładem na to jak wiele przed nami nieodkrytych spraw związanych z naszym miastem.
| © www.gross-wartenberg-sycow.pl |