© Dariusz Majewski 2011

Zapomniane sycowskie nekropolie

Na kształt i umiejscowienie cmentarza miała zawsze wpływ tradycja religijna, względy sanitarne, położenie geograficzne, skład lokalnej społeczności. U podstaw chrześcijańskiego pochówku i cmentarza leży wiara w zmartwychwstanie ciał, a właściwie w jej ludowej interpretacji. Uważano powszechnie, iż życiem wiecznym będą się cieszyć tylko pochowani w nieskalanej ziemi, w pobliżu świątyni lub świętych, a których szczątki nie zostaną zbezczeszczone (w tym spalone). Koncepcję cmentarza, jako przestrzeni nienaruszalnej i świętej, przejęło wczesne chrześcijaństwo co prawda z tradycji rzymskiej, ale pierwsze cmentarze chrześcijańskie musiały wyodrębnić się z dawniejszych cmentarzy pogańskich. Kościół też stanowczo protestował przeciwko pochówkom na przykład "w polu" (poza obrębem osiedli ludzkich), czy obyczajem rzymskim przy drogach, uznając to między innymi za relikt pogaństwa. Od średniowiecza aż do epoki oświecenia zmarli spoczywali tuż obok żywych: cmentarze przeniesiono w obręb osiedli ludzkich i w bezpośrednie sąsiedztwo świątyń (apud ecclesiam - w, obok kościoła). W europejskim średniowieczu oczywiście spotyka się cmentarze "w polu" z własną kaplicą lub nie, ale były to stare cmentarze pogańskie, które z czasem ulegały zapomnieniu i likwidacji, albo miejsca pochówku samobójców czy zbrodniarzy, lecz nawet dla tych ostatnich po jakimś okresie wystawiano kaplicę.

W miarę jak rozrastały się miasta, cmentarze przykościelne stawały się zbyt ciasne, tym bardziej, że potęgująca się śmiertelność powodowała, iż przy świątyniach zaczęło brakować miejsca na pochówki. Likwidowano cmentarze przykościelne, głownie ze względów higienicznych. Warunki sanitarne stały się nie do przyjęcia, grożąc w każdej chwili wybuchem epidemii. W XVI-XVII wieku dosyć powszechnym był więc zwyczaj, że parafia miała dwa cmentarze: jeden przy kościele, przeznaczony dla zamożnych oraz drugi, położony w pewnej odległości od świątyni i miasta, gdzie grzebano ubogich. Jednocześnie pod kościołami organizowano podziemne krypty dla duchowieństwa, dobrodziejów i po prostu ludzi bogatych. Zdarzało się, iż cmentarze wyrastały także wokół prywatnych kaplic możnowładztwa. Lokalny władca budował własną kaplicę, gdzie odprawiano nabożeństwa, a przy okazji czczono pamięć członków rodu. Mauzolea te z czasem przekształcały się w kościoły parafialne i "obrastały" grobami okolicznej ludności. Te szlacheckie nekropolie były na początku właściwie nielegalnie. Prawo kościelne nakazuje bowiem, aby zmarłych grzebać w miejscu specjalnie na ten cel przeznaczonym, poświęconym, a co najważniejsze - dostępnym dla mniejszej lub większej wspólnoty.

W średniowiecznym Sycowie oprócz kościoła parafialnego pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła istniały jeszcze trzy inne małe kościoły (kaplice). Sycowski kronikarz Józef Franzkowski nazywał je małymi kościołami pobocznymi („kleinere Nebenkirchen”). Pierwszy pod wezwaniem Św. Anny i Jana znajdował się na przedmieściu komorowskim na placu zwanym „Placem Cierpliwości” , drugi pod wezwaniem "Matki Boskiej" („Unserer Lieben Frauen”) na przedmieściu niedaleko rozwidlenia dróg w kierunku Ślizowa i Oleśnicy. Kolejny kościół pod wezwaniem Św. Mikołaja zwany też kościołem szpitalnym („Hospitalkirche”) znajdował się na przedmieściu polskim przy rozwidleniu dróg na Międzybórz i Kalisz ( skrzyżowanie ulic Komorowska i Mickiewicza). Kościół pod wezwaniem Św. Michała ,to kościół który przylegał do bramy miejskiej (dzwonnicy). Te trzy ostatnie kościoły według informacji wizytatora kościelnego zawartych w sprawozdaniu z 12 kwietnia 1638 roku zostały spalone podczas zdobywania miasta w 1634 roku (wojna trzydziestoletnia). Przy każdym z tych kościołów usytuowany był cmentarz.

O Sycowskich nekropoliach i kościołach tak pisał kronikarz Józef Franzkowski:

„Cmentarze znajdowały się przy kościołach. Najstarszym był przyległy do Kościoła Piotra i Pawła na którym nie grzebano od października 1803 roku. Przyległy do Bramy Polskiej cmentarz Św. Mikołaja został oznaczony w 1666 roku jako ewangelicki i był używany do roku 1837 dla katolików i ewangelików, kiedy został zamknięty, po tym jak został utworzony Sycowski Cmentarz Komunalny. Po bitwie trzech cesarzy pod Austerlitz przez Syców przeciągnęły się oddziały Rosjan, które zbudowały naprzeciw Fundacji Adeli lazaret. Zmarli tam na tyfus Rosjanie zostali pochowani na kościelnym cmentarzu "Matki Boskiej Kirchhof zu unserer lieben Frauen”, który z czasem został nazwany Russenkirchhof. W połowie XVIII wieku część cmentarza została wymieniona z wolnym państwem stanowym przez zarząd kościelny na działki przy kościele Św. Marka. Kiedy w 1889 stanął przed potrzebą kolejnego poszerzenia cmentarza na Św. Marku, oddano wolnemu państwu stanowemu resztę kościelnego cmentarza w zamian za pola komorowskiego majątku dominialnego. Na Świętym Marku, który przeznaczony jest dla mieszkańców wiosek Komorów, Wielowieś, Nowy Dwór, Wojciechowo Małe chowani są także obywatele Sycowa. „

„Odkąd nie odbywał się pochówek na dziedzińcu kościoła św. Piotra i Pawła, natomiast położony przy ulicy Komorowskiej cmentarz św. Mikołaja okazał się szybko za mały, a policja sanitarna naciskała na przełożenie miejsca pochówku, miejskie kolegia zdecydowały w roku 1836 o założeniu nowego cmentarza gminnego. W tym celu został nabyty obszar w wielkości hektara przy ulicy Ostrowskiej a cmentarz zaplanowano zgodnie z przepisami. 21 lutego następnego roku nastąpiło poświęcenie cmentarza w uroczysty sposób. Dzieci obu miejskich szkół, nauczyciele i duchowni obu chrześcijańskich wyznań i obywatele gminy udali się w procesji najpierw do ołtarza starego cmentarza przy kościele, gdzie kapłan Weigt wygłosił mowę pożegnalną. Później kondukt udał się na miejsce pochówku. Arcykapłan Kassanke dokonał poświęcenia, pastor Königt wygłosił mowę i po ustawieniu na środku krucyfiksu zostały zakończone modły według katolickiego rytuału.„

„Całe koszty utworzenie cmentarza wyniosły 3796 marek i 62 pfenningi. Już 29 grudnia 1863 Magistrat i Rada Miejska wydały „Statut dla nowego miejsca pochówku miasta Wartenberg” a następnie rozdały mieszkańcom. Ten statut zmieniał się na przestrzeni lat, ostatecznie 28 maja 1902 roku uchwalono Gminne Zarządzenie dla Cmentarza Miasta Gross Wartenberg, które zostało potwierdzone przez policje krajową 8 czerwca tego samego roku i otrzymało uzupełnienie z dnia 18 października 1909 roku przez komisję okręgową.”

Die Du beweist, sie birgt der heilige Ort;

Ihr Leib wird Staub, ihr Geist lebt ewig fort.

“W 1872 roku cmentarz zostało rozszerzony znacznie na północ i dokupiono w tym celu pół hektara. Równocześnie rozpoczęto budowę kostnicy z przyległymi mieszkaniami dla obu grabarzy. Ze względu na swoje położenie, zadbanie mógł cmentarz służyć jako wzorzec dla innych cmentarzy. Nadzór pełnił magistrat przez swoich urzędników. W 1895 roku dodatkowo zakupiono wyposażony wóz pogrzebowy dla dorosłych i jeden dla dzieci za cenę 1500 marek.”.

Więcej uwagi chciałbym poświecić w tym artykule zapomnianej nekropolii przy dzisiejszej ulicy Komorowskiej, ponieważ po jako jedynym z wyżej wymienionych przykościelnych cmentarzach do dziś zachowały się ślady jego istnienia. Jak już wiadomo, cmentarz ten został zamknięty w 1837 i wtedy zapewne również zaprzestano na nim pochówków. Nic nie wiadomo natomiast z dostępnych dokumentów o ewentualnych ekshumacjach i przenoszeniu szczątków na cmentarz komunalny. Dlatego należy przypuszczać, że nadal znajdują się tam prochy zmarłych dawnych mieszkańców miasta (ewangelików jak i katolików). Jeszcze dziś można dotrzeć do informacji i przekazów starszych mieszkańców Sycowa, którzy pamiętają stojące tam pomniki. Według ich relacji ocalałe po II wojnie płyty nagrobne zostały wykorzystane do wybrukowania jednego z placów w Sycowie (były POM), prawdopodobnie płyty „spoczywają” tam do dnia dzisiejszego. Były również przypadki wykopywania przez psy ludzkich kości, czego i ja w dzieciństwie byłem naocznym świadkiem. Bez trudu można również odnaleźć widoczny na zdjęciu poniżej fundament i zarys istniejącego w tym miejscu grobu. Nagrobki przetrwały ponad 100 lat i dwie wojny światowe a uległy zniszczeniu dopiero pod naciskiem ideologii komunistycznej. Jest to więc miejsce, które nie przysparza nam katolikom chwały i powinno być powodem do wielkiego wstydu. Wielu mieszkańców miasta zapewne nie wie, że wyprowadzając tam swoich czworonożnych przyjaciół stąpają po grobach. Powstaje wiec pytanie: czy nie jest właściwym poczynić starania o upamiętnienie tego miejsca, choćby skromnym obeliskiem z pamiątkową tablicą? Tak właśnie uczyniły władze i społeczeństwa wielu ościennych miejscowości. Jako przykład można tu wymienić Oleśnicę(Patrz) gdzie odsłonięto pomnik w 2007 roku i Bierutów (Patrz), gdzie uroczyście poświecono pomnik w 2005 roku. Syców od wielu lat ma swoją parafie ewangelicką z pięknym kościołem oraz Pastora, więc tym bardziej dziwi fakt, że i z tej strony nie są czynione żadne starania o upamiętnienie tego miejsca.

Pamiętajmy – to pamięć o zmarłych czyni nas ludźmi.

Cmentarz ewangelicki.

Literatura:

Joseph Frankowski , Geschichte der freien Standesherrschaft der Stadt und des landrätlichen Kreises Groß Wartenberg, Groß Wartenberg 1912.

www.luteranie.pl

www.cmentarze24.pl

www.parafiasycow.kolping.pl

1) http://www.olesnica.org/Obelisk_cmentarny.htm.

2) http://www.olesnica.nienaltowski.net/Wyzsza_kultura.htm

Tłumaczenie z języka niemieckiego – Adam Noczyński, Syców 2011.