© Dariusz Majewski, Syców 2011

Królowa Prus w Sycowie

Polnisch Wartenberg, Gross Wartenberg jako prowincjonalne, rolnicze miasteczko nigdy nie odgrywało ważnej roli politycznej. Jego rangę podnosili tylko jego właściciele. Jako posiadacze wielkich włości i majątków wpływali na losy kraju. Tak było w przypadku rodziny książęcej Bironów, która należała do najznakomitszych rodów ówczesnej Europy. Nie może dziwić więc fakt, że gośćmi sycowskiego miasta były często koronowane głowy, które wpływały na politykę kontynentu. Na zaproszenie Bironów gośćmi zamku byli król Fryderyk Wilhelm III. Towarzyszyli mu synowie: późniejszy król Fryderyk Wilhelm IV i cesarz Wilhelm I. W sycowskich, ogromnych polowaniach uczestniczył król Saksonii i cesarz Fryderyk III. W Sycowie przejazdem bawił car Aleksander I. Zazwyczaj nie widomo zbyt wiele o przebiegu tych uroczystości, ponieważ były częścią prywatnego życia właścicieli zamku. Wśród wielu relacji historycznych zachował się jednak opis wizyty królowej pruskiej Luizy.

Portret Królowej Luizy autorstwa Józefa Grassiego 1804r.
Luisa Amalia von Mecklemburg-Strelitz urodzona 10 marca 1776 roku w Hanowerze, Królową Pruską stała się 24 grudnia 1793 roku w wyniku małżeństwa z Fryderykiem Wilhelmem III. Owocem ich małżeństwa było dziewięcioro dzieci. Jej córka Charlotta jako żona Mikołaja Romanowa (Mikołaj I) została carycą Rosji, natomiast dwóch synów Fryderyk Wilhelm i Wilhelm zostali królami Prus. Wykształcona, o wyjątkowej urodzie kobieta miała wielki wpływ na męża. Jej urokowi nie oparł się także car Aleksander I i nie odmówił jej uczestnictwa w zainicjowanym przez nią w 1805 roku tajnym przymierzu przeciwko Napoleonowi. Łagodne usposobienie, zaszczepiony w sercu patriotyzm do narodu niemieckiego a także odwaga przy podejmowaniu decyzji zaskarbiły jej ogromną popularność i przychylność własnego ludu. Stała się wzorem dobroczynności. Jej działalność można porównać z dzisiejszą księżną Walii - Dianą. W 1814 Fryderyk Wilhelm III ustanowił Order Luizy przyznawany kobietom za opiekę nad chorymi i ułomnymi. Zmarła 19 lipca 1810 w zamku Hohenzieritz i została pochowana w mauzoleum w Charlottenburg’u.

Relacje z jej wizyty w Sycowie możemy dzisiaj prześledzić dzięki Jozephowi Franzkowskiemu, który umieścił ją w spisanej przez siebie kronice miasta, a otrzymał ją spisaną od naocznego świadka. Brzmiała ona następująco:

Rok 1798 był dla Sycowa radosny i zaszczytny. Piątego czerwca 1798 roku Królowi Wilhelmowi III i jego małżonce, Królowej Luizie oddano hołd w pruskim Königsbergu. Kilka dni później oddano hołd w Warszawie, stolicy Prus Południowych, które po drugim rozbiorze Polski (1792) należały do królestwa. Król z ministrem Röder’em udali się następnie na Górny Śląsk, aby zwiedzić ten okręg przemysłowy. Królowa w towarzystwie pani Voss, zarządczyni dworu udała się do Wrocławia drogą prowadzącą przez Syców. Miała przybyć karetą do Sycowa 21 czerwca 1798 roku. Tu miano wymienić konie w zaprzęgu. Ważne osobistości na czele z wojewodą von Salisch z Dalborowic radzili o uroczystym powitaniu. Dokonano wszelkich przygotowań.

Pogoda była wspaniała, słońce świeciło na bezchmurnym niebie. Nawierzchnie dróg na 30 kilometrach trasy przejazdu przez tereny Sycowa, wcześniej ulepszono. W Chojęcinie stała pierwsza brama honorowa: "Witaj na Śląsku najdroższa władczyni!" Nadjeżdżającej karecie wyszły naprzeciw 24 młode dziewczyny w strojach regionalnych i posypywały drogę płatkami kwiatów. Królową serdecznie ucieszyły osobliwe stroiki na głowach dziewcząt. Tutaj urzędnicy nadleśnictwa na koniach wraz z nadleśniczym Stange dołączyli do orszaku ustawiając się na jego czele. W Bralinie stała druga brama honorowa. Przed nią stała z chorągwią straż obywatelska, prezentując broń. Przy dźwięku dzwonów orszak dotarł do rynku. Tam oczekiwali Luizę królewski kwatermistrz (Marschkommissar), naczelnik magistratu (Landesältester) von Bosse z proboszczem i burmistrzem wraz z radą magistracką. W Słupi powitał Królową starosta, mieszkańcy Sycowa konno towarzyszyli królewskiej karecie. Tutaj zmieniono konie. Trzy strzały armatnie obwieściły zbliżanie się królowej do Sycowa. Dzwony obu kościołów dzwoniły na powitanie. Przed "polską bramą" stał ciasno stłoczony tłum. Raz po raz rozbrzmiewał entuzjastyczny okrzyk: "Wiwat, naszej kochanej Królowej!". Młoda Królowa z uśmiechem pozdrawiała zebranych z lewa i z prawa, machała rozradowanemu tłumowi. Na wieży bramy honorowej widać było napisany dużymi literami i ozdobiony kwiatami napis : "Ciebie, o królowo, witamy z przyjemnością" Kareta zatrzymała się pod bramą i burmistrz Roppan powitał królową w imieniu miasta. Stojący obok niego radca prawny Berliner krzyczał: "Boże broń i zachowaj naszą najłaskawszą królową!" . Droga od mostu do bramy z obu stron obramowana była choinkami. W mieście za bramą stały oplecione girlandami piramidy z inicjałami Friedricha-Wilhelma i Luizy. Miasto miało świąteczny wygląd, ozdobione kwiatami, girlandami i wieńcami. Na ulicy Hauptstrasse, przez którą przejeżdżała kareta, bractwo kurkowe i straż obywatelska ustawiły się w szpalerze. Wszędzie rozbrzmiewały przyjazne okrzyki i machano chusteczkami. Dwudziestu czterech ubranych na biało chłopców poprzedzało karetę. Na rynku zatrzymano się. Tutaj przywitali królową wojewoda von Salisch, ziemiaństwo i urzędnicy. Królowa przedstawiła się i przyjaźnie z nimi i rozmawiała. Teraz do królewskiej karety zbliżyły się na biało i różowo ubrane dziewczęta podając królowej i jej towarzyszącym napoje orzeźwiające. Główna atrakcje hołdu zobaczyła jednak królowa przed "niemiecką bramą" przy ewangelickim kościele zamkowym. Tutaj na podwyższeniu schodową postawiono cos w rodzaju świątyni z kolumnami zwieńczonymi kopułą. Na niej stal czarny orzeł z rozpostartymi skrzydłami. Po środku białej tablicy widniało złote "L". W środku otwartej świątyni stał ołtarz ofiarny. Osiem na biało ubranych kapłanek podtrzymywało płonący, różnokolorowy ogień. Na najniższych stopniach stało znowu osiem na biało ubranych dziewczynek. Trzymały w rekach koszyczki z kwiatami. Przy świątyni, po prawej i lewej stało duchowieństwo w ornatach. Gdy kareta królowej zatrzymała się, rozbrzmiała cicho muzyka. Teraz po schodach świątyni zeszło sześć kapłanek. Miedzy nimi szły dwie śliczne, małe dziewczynki. Na jednej srebrnej tacy niosły bukiet ciemnoczerwonych róż a na drugiej utkaną z kosztownego jedwabiu pomarańczowa szarfę, z wyszytym na niej krętym, złotym "L". Teraz, stojący w kulisach świątyni chor na biało ubranych dziewczynek zaczął śpiewać skomponowana przez arcykapłana Dr. Libor'a pieśń:

"Spójrz królowo na ofiarę naszej wierności, pierwsza ofiara tu na Śląsku!
Pozwól Twojemu ludowi cieszyć się Tobą,
nieoczekiwanym szczęściem, móc widzieć Ciebie,
Boże broń Ciebie, władczyni na tronie,
Najświętsze życzenie narodu:
bądź nam Matką - ulubienico pruskich narodów!
Ty kochasz człowieka także w poddanym,
Twoje szlachetne, duże serce, niech błyszczy wysoko nad tronami,
uczyń lud szczęśliwym! Przyjmij nasza ofiarę!
My wszyscy, władczyni, jesteśmy Twoi
i przysięgamy cale życie, być Tobie wiernymi!"

Kapłanki powtarzały z dziewczynkami bardzo cicho, przytłumionym głosem ostatnie strofy pieśni. Królowa wysiadła z karety, aby móc wszystko lepiej widzieć i słyszeć. Wszyscy zgromadzeni patrzyli na tą królewska, majestatyczną postać. Można było zauważyć, że królowa była przejęta tym osobliwym i serdecznym hołdem, bo łzy wzruszenia stały jej w oczach. Teraz przemówiła córka radcy prawnego Berliner'a: "Kładziemy do stóp Waszej Królewskiej Mości dowody naszego hołdu". Teraz te dwie dziewczynki ze srebrnymi tacami, na których były kwiaty i pomarańczowa szarfa, na której z artyzmem wyhaftowano wiersz, podeszły do królowej i całując ją w rękę przekazały dary. Królowa podziękowała bardzo przejęta. Zanim wsiadła do karety małe dziewczynki z koszyczkami usłały płatkami róż jej wnętrze, inne usłały nimi drogę. Królowa wsiadła do karety i żegnając się pomachała do zgromadzonych. Tłum rozbrzmiał okrzykiem: "Niech żyje nasza kochana królowa, niech żyje nasz kochany król". Na "niemieckim moście" stała jeszcze jedna brama honorowa z napisem "Nasze życzenia towarzyszą Tobie" (Melodia hymnu napisał organista kościoła katolickiego, Franz Kiess). Od Sycowa do granicy z powiatem Oels ( Oleśnica) eskortowali Królową konno deputowani powiatowi z Minkwitz i Reinersdorff. We wszystkich miejscowościach leżących na trasie przejazdu Królowej stały bramy honorowe a tłumy wiwatowały na cześć młodej Królowej.

Z okazji 100-letniej rocznicy śmierci Królowej Luizy, 19.07.1910 roku plac przed Kościołem ewangelickim otrzymał nazwę "Placu Królowej Luizy". Na gospodzie "Pod Żelaznym Krzyżem" umieszczono tablicę pamiątkowa z napisem:

" W tym miejscu 21 czerwca 1798 roku, Wartenberg jako pierwsze miasto Śląska oddało hołd niezapomnianej Królowej Prus Luizie. Niech wspomnienie 21 czerwca 1798 roku nigdy w Wartenbergu nie zagaśnie”.

Tablica na fasadzie budynku .Zdjęcie ze zbiorów prywatnych . Umiejscowienie tablicy pamiątkowej. Zdjęcie ze zbiorów prywatnych.

Literatura:

1. Joseph Frankowski , Geschichte der freien Standesherrschaft der Stadt und des landrätlichen Kreises Groß Wartenberg, Groß Wartenberg 1912.

2. www.wikipedia.org

3. www.herderinstitut.de

Tłumaczenie z języka niemieckiego: Jacek Majewski, Oberhausen 2011.


© www.gross-wartenberg-sycow.pl