Parafia Piotra i Pawła w Sycowie do roku 1912.

© www.gross-wartenberg-sycow.pl, Joseph Franzkowski Gross Wartenberg 1912

Pierwszym dowodem świadczącym o istnieniu kościoła parafialnego jest wspomniany wcześniej dokument z 10 września 1287 roku. Czy był to kościół poświęcony apostołom Piotrowi i Pawłowi pozostanie tajemnicą, jednakże jego powstanie jako budowli można datować na wcześniejszy okres, niż H. Lutsch przyjmuje w swoim „Spisie Zabytków Śląska”(Wrocław 1889), podając jako datę wyjściowa 15 wiek. Jeszcze w roku 1758 znajdował się w zachodniej ścianie pod sklepieniem czytelny napis "Anno 1446 d. 16. Juli haec testudo consumata est." Nie udowadnia on jednak, iż w 1446 roku kościół został wybudowany a może świadczyć to o jego remoncie, który wskutek pożaru stał się koniecznością (porównaj strona 33). Budynek budowany jest z gotyckiej cegły nie tynkowanej z trzynawowym korpusem, przedzielonym trzema sześciokątnymi przęsłami i zamkniętym chórem. Na południowej i północnej stronie jest urządzona kaplica; w ostatniej także zakrystia. Pierwotne założenie budowli kościoła było bazylikowe, o czym świadczą dowody przy wcześniej wykonanych remontach. Przy tej okazji po usunięciu starego tynku odkryto na wewnętrznych ścianach krzyże, znaki, że kościół otrzymał biskupią konsekrację. Naprawy i dobudowy zmieniły oblicze budowli. I tak w roku 1478 dobudowano kaplicę Matki Bożej i została konsekrowana. Pożar z roku 1494 zniszczył sklepienie nad prezbiterium, którą panowie von Haugwitz jako patroni kościoła kazali odbudować, o czym świadczy zwornik na herbie rodu. Także pożar z roku 1554 doprowadził w kościele do wielu szkód; jego wyposażenie mogło nastąpić ze względu na zawirowania dopiero w roku 1559, o czym świadczył zamieszczony napis na chórze organowym "Renovatum anno 1559". W tym czasie kościół trafił w protestanckie ręce, aby w roku 1561 być miejscem katolickiego kultu. W roku 1609 urządzono kosztem prezbiterium i zajmując prawie połowę Kaplicy Matki Bożej pańskie oratorium, które wcale nie przyczyniło się do upiększenia kościoła i dlatego w roku 1905 zostało usunięte. W roku 1613 hrabia Karl Hannibal von Dohna kazał urządzić pod kaplicą w południowej stronie korpusu nawowego grobowiec rodzinny, w którym pochował swojego ojca Abrahama, w kosztownej artystycznie sporządzonej trumnie cynkowej.

Ciężkie czasy musiał znieść kościół podczas wojny trzydziestoletniej. W roku 1633 znów był w protestanckich rękach, w roku 1636 wpadł w znów w katolicką własność. Ponownie poświęcony i okradziony, dlatego święte naczynia były przechowywane na zamku. Podczas pożaru z 1637 roku pozostał kościół w nienaruszonym stanie, ale zapaliła się wieża i przy okazji został zniszczony dzwon. Po tym jak wież została znów odbudowana, w roku 1656 sprawiono nowe dzwony. Największy ważył 24, średni 15 a najmniejszy 8 centnarów. W sygnaturce (wieżyczce na kalenicy kościoła) znajdował się dzwoneczek. Według informacji po wizytacji arcydiakona Petera Glaubera z 12 kwietnia 1638 roku znajdowały się w kościele ołtarze; główny ołtarz, wprawdzie sprofanowany, nowy i piękny, z artystycznym tabernakulum. Wśród obywateli tylko trzydziestu przyznawało się do wiary katolickiej. Bardzo smutny obraz podaje informacja wizytacyjna kanonika Martina Philipsa Waltera, który w zastępstwie arcydiakona Sebastiana Rostocka odbył 10 września 1651 roku wizytację kościelną. Budowla kościelna wydawała się być na tyle zrujnowana, iż nabożeństwa mogły być odprawiane tylko w niebezpieczeństwie, dach zły, sklepienie skorodowane przez śnieg i deszcz, okna rozbite i powybijane. Koniecznie naprawy nie mogły być kontynuowane, ponieważ magistrat wypożyczone przez kościół kapitały ani nie uiszczał ani nie oprocentowywał, dochody kościoła, proboszcza, kapelana i urzędników kościelnych zabierał dla siebie, nikomu nie dawał pokwitowania i postępował samowolnie. Dlatego proboszcz, który szukał zadośćuczynienia, został znienawidzony i we wszystkim napotykał na sprzeciw. Do paramentów kościoła zaliczały się: srebrna monstrancja, trzy srebrne, w środku pozłacane kielichy, piętnaście ornatów, 4 alby itd. Z dziewięciu nowych ołtarzy żaden nie był poświęcony. W mieście było 200 katolików, byłoby więcej, jeśli magistrat nie wywierałby niekorzystnego wpływu i gdyby wyznawcy sami sobie stworzyliby ochronę przy magistracie.

Przełożony kościoła był zaprzysiężony i pobierał według miejscowego prawa 16 groszy. Pocieszająca zmianę na lepsze ukazuje protokół z generalnej wizytacji, która odbył biskup Neander 26 września 1666 roku. Kiedy dotarł tutaj wieczorem, został uroczyście przyjęty przy bramie miejskiej i wśród eskorty bractwa kurkowego udał się na parafię. Kościół i mury były odnowione; także wnętrze robiło wrażenie. Wystarczające i dobre organy znajdowały się w małym chórze nad zakrystią, naprzeciw pańskiego oratorium, w środku artystycznie sporządzona ambona. Świętowano w niedzielę Piotra i Pawła. Połowa mieszczaństwa była katolicka; wszystkie urzędy były obsadzone katolikami. W roku 1700 kościół otrzymał nowe organy, które znalazły swoje miejsce na chórze. W nocy z 29 na 30 października został obrabowany i skradziono 2000 talarów, precjoza i paramenty. Według informacji burmistrza Bucharda z 30 stycznia 1758 roku miasto liczyło wówczas w 137 katolickich rodzinach 509 dusz katolickich; w 94 rodzinach ewangelickich były 354 dusze. Była w przeważającej części ewangelicka. Na końcu 18 wieku i z początkiem 19 liczba katolików zmniejszyła się znacząco, co częściowo było skutkiem małżeństw mieszanych. Zniszczenie, jakie przyniósł pożar z roku 1813 jest już zobrazowane na stronie 203. Prace przy odbudowie zaczęły się wkrótce, aby umożliwić utrzymanie mszy w niedziele i dni świąteczne. Królewski inspektor budowlany Geisler - Breslau oszacował koszty odbudowy kościoła i parafii na 7786 talarów 16 groszy 2 fenigi a odnośnie domu urzędników i szkoły 1593 talary 27 srebrnych groszy. O porządnym remoncie w ówczesnym czasie nie było mowy, ograniczono się tylko do koniecznego. Trzy nawy zostały opatrzone gipsowym sufitem, ponieważ szczyt nie został zrealizowany, dach został tylko zabezpieczony, przez co cała budowla została oszpecona. We wrześniu 1818 roku prace naprawcze zostały uznane za zakończone i kiedy biskup Emanuel von Schimonsky przybył do Sycowa, aby udzielić sakramentu bierzmowania, poświęcił tego samego roku kościół. Z Królewskiej Kasy Głównej otrzymał kościół pomoc w celu pokrycia kosztów budowy w wysokości 600 talarów. Wsparciem także okazały się sprzedane przez proboszcza Juraschaka w naprawdę nie chwalebny sposób trzy metalowe sarkofagi z grobowca rodziny Dohnów za cenę 323 talarów i 23 srebrnych groszy. Rozbudowę dzwonnicy i zakup dzwonu (pozostała nie zabezpieczona od pożaru w 1732 roku) stopniowo całkowicie zaniechano. W roku 1821 poczyniono przygotowanie do odbudowy wieży, zakupu nowych dzwonów i organów. W założeniu, że gmina poczuje się do obowiązku, patronat zobowiązał się wydać 500 talarów na wieżę, podczas gdy książę Gustav Biron był gotowy, wbudować organy na własny koszt; nagła śmierć pokrzyżowała jego plany.

W 1827 zostały zakupione dwa nowe dzwony (Piotr i Paweł) i zawieszone na placu kościelnym na drewnianym stolcu. Ludwisarz Meyer z Legnicy dostarczył po wystawieniu rachunku i przejęciu zniszczonego dobra ze starych dzwonów za cenę 597 talary. Przywiezienie i ustawienie wymagały wydatku 103 talarów.

W roku 1840 kazał brat księcia w związku z wykonaniem testamentu swojego ojca wbudować nowe piękne organy przez „Müllera i Synów”, które kosztowały 1200 talarów. Tym sposobem bardzo pozytywnie pomógł.

92 lata musiały upłynąć, zanim dzwonnica mogła być odbudowana i odnowiony właściwie kościół. Mimo sumiennej pracy nie przeprowadzano renowacji. Jeszcze na końcu swojego życia proboszcz Dilla kazał sporządzić plany budowy przez Mistrza Powiatowego Maasa z Oleśnicy. Ze względu na chorobę i śmierć proboszcza budowa nie doszła do skutku. Nowy proboszcz nabrał jednak rozpędu. Plan Maasaka nie dostał pozwolenia na realizację z wielu powodów, a nowy plan powierzono królewskiemu radcy budowlanemu Adolfowi Köhlerowi z Oleśnicy, który został uznany przez wszystkie strony. Gorliwe negocjacje zakwitły tak, iż już 26 kwietnia 1905 można było rozpocząć prace budowlane. Nadzór był w rękach Köhlera a wykonanie zostało przekazane mistrzowi Weberowi z Kępna. Jeszcze w tym samym roku ukończono obie dobudówki zewnętrzne (kruchtę przed wejściem głównym obok klatki schodowej na emporę, izbę kruchty z poddaszem i nową ścianą szczytową na wschodzie i przybudówką do dolnej i górnej zakrystii na stronie północnej. W następnym roku nastąpiła renowacja wnętrza. W roku 1907 zostały postawione według dyspozycji prof. Bohnsa przez firmę Spiegel z Rychtala prawie całkiem nowe organy, także odrestaurowany ołtarz Matki Bożej i Trójcy Świętej, jak i ambona; przez Komisję Prowincji i dzięki pośrednictwu konserwatora została udzielona pomoc w wysokości 500 marek. W następnym roku kościół uzyskał ławki. Szczególną ozdobą stały się trzy witraże w prezbiterium, z zakładu artystycznego Schneiders & Schmolz z Kolonii nad Renem. Środkowe okno z figurami świętych apostołów są fundacją zmarłego proboszcza Dilla, inne są prezentem królewskiego tajnego radcy sądowego dr Wieczorka. Kupiec Joseph Pistelok kazał na własny koszt ustawić ławkę komunijną. Przepiękne okna Kaplicy Matki Bożej (także z zakładu artystycznego Schneiders & Schmolz) są prezentem Jaśnie Książęcej Mości Gustawa Birona von Curland. Do godnego wewnętrznego wyposażenia należy mianowicie jeszcze wiele, chociaż już wiele osiągnięto.

W związku z rozbudową i przebudową wieży pojawiły się trudności. Miasto Wartenberg zgłosiło pretensje do wieży i do leżącego obok placu św. Jana, nie mogąc udowodnić jednak własności. Aby umożliwić pokojowe rozwiązanie sporu, nastąpiły postępowania porównawcze, które doprowadziły do oczekiwanych celów. 17 stycznia 1907 roku zawarto porozumienie pomiędzy przedstawicielami miejskiej administracji z przedstawicielami Kościoła Katolickiego, który zostało potwierdzone przez system nadzorczy państwa pomiędzy 30 maja a 5 czerwca 1908 roku. Według którego dzwonnica i leżący przed placem dom urzędników kościelnych (południowo - zachodnia ulica Kościelna) stała się własnością Kościoła, południowo wschodnia część ulicy Kościelnej uznano jako własność miasta, oprócz tego część placu kościelnego posłużyła do celu poszerzenia ulicy Wałowej. Kiedy dodatkowo w roku 1910 przesunięto stojący w środku placu pomnik Jana Nepomucena na plac kościelny także ta część placu stała się własnością miasta. We wrześniu 1909 roku można było rozpocząć z budową wieży. Kierownictwo budowy przejął następca Köhlersa, królewski inspektor budowlany Stössel z Oleśnicy, wykonaniem zajął się mistrz budowlany Weber z Kępna. W piątek, 24 września 1910 roku po południu o godzinie 21 został ustawiony krzyż wieży i 10 listopada tego samego roku budowa została zakończona. Dzwony zamontowano już rok wcześniej. 27 listopada 1909 roku rozbrzmiały po raz pierwszy z wieży. Ma wysokość 56,2 metry. Z jej galerii rozpościera się imponujący widok. Po tym jak budowa kościoła i wieży przebiegała bez wypadku, 27 października 1910 roku podczas rozbiórki wydarzyło się nieszczęście. Z pozostawionej hałdy desek wypadła jedna, która przebiła pomocnikowi Bernardowi Latussarkowi czaszkę i ten zmarł na miejscu. Jesienią 1910 roku kościół otrzymał nowy płot a na południu został ustawiony pomnik Matki Bożej. Wiosną 1911 roku plac kościelny został przyozdobiony założeniem ogrodniczym, którymi zajął się książęcy dyrektor ogrodów Köchel.

Koszt całości remontu opiewał na 150 000 marek. Zostały sfinansowane przez wkład patronatu i składkom parafialnym. Dobrowolne składki były wkładem proboszcza Kupietza w wysokości 24 000 marek i pozostałością po proboszczu Dilli 30 000 marek. Dzięki wsparciu rozumiejącego sztukę proboszcza, - radca budowlany Köhler i powiatowy inspektor budowy Stössel zrozumieli, iż zachowując jednolitość stylową starego domu Bożego z dzwonnicą przekształcą w tak piękne dzieło budowlane, które stanie się jednych z przodujących ozdób miasta.

Z dzieł sztuki posiada kościół: piękną, biało-srebrną, częściowo pozłacaną monstrancję, według specjalistów, praca z 18 wieku; interesujące gotyckie miejsce do przechowywania sakramentów z wartościowym okuciem w południowej części kaplicy Matki Bożej; chrzcielnicę, także z piaskowca z ośmiokątną misą na czworokątnej stopie z późnymi renesansowymi motywami.

Kościół przed przebudową. Kościoł po przebudowie. Musiało minąć kolejne sto lat, aby znalazły się środki na odnowienie domu Bożego. Dziś tą inicjatywą kieruje proboszcz parafii Sławomir Borowczyk.


© www.gross-wartenberg-sycow.pl